Cześć,
tu Franek.
Wczoraj rozmawiałem z jednym z klientów i pojawiło się coś ciekawego.
Analizowaliśmy jego stary lejek marketingowy i porównywaliśmy go z tym, który ustawiliśmy teraz.
Wiesz — wszystko, co tylko można sobie wyobrazić: landing page’e, maile, reklamy Google i Meta, SEO — cały zestaw.
Postawił oba systemy obok siebie i powiedział:
„To, co teraz robimy, jest jakieś takie… prostsze. Na pewno nie powinniśmy dodać więcej elementów? Nie jestem pewien, czy klienci dostają wystarczająco dużo informacji.”
(Pamiętaj — to, co uruchomiliśmy teraz, daje mu trzykrotnie lepsze wyniki niż jego wcześniejszy system).
Więc powiedziałem mu coś, co teraz powiem również Tobie.
Informacja jest wrogiem sprzedaży.
Oczywiście, nie da się sprzedawać bez informacji. Ale właściciele firm zawsze przeceniają, ile informacji potrzebuje klient, zanim podejmie decyzję.
W efekcie próbują ratować tonącego, rzucając mu całą flotę łodzi ratunkowych.
To kompletnie zabija sprzedaż.
I wtedy kupują od kogoś innego —
kogoś, kto nie wprowadza chaosu, nie zasypuje ich faktami, danymi i argumentami.
Kogoś, kto po prostu rzuca im kamizelkę ratunkową, zamiast całej floty.
Bo jeśli przecieka Ci dach, to nie szukasz:
historii dachów,
612 możliwych przyczyn nieszczelności,
opowieści o średniowiecznych dekarzach,
listy ubezpieczeń firmy dekarskiej,
ani dyplomów właściciela.
Ty po prostu chcesz przestać mieć przeciekający dach.
I właśnie ten, kto potrafi doprowadzić Cię do tego najprościej i najszybciej, zazwyczaj wygrywa sprzedaż.
Dlatego jeśli przyglądasz się swojemu obecnemu systemowi marketingowemu, jest duża szansa, że nie potrzebujesz większej komplikacji.
Prawdopodobnie potrzebujesz pozbyć się zbędnego balastu.
Mówić prościej. Działać szybciej.
Krócej, konkretniej, skuteczniej.
Do usłyszenia,
Franek
PS. Jeśli chcesz, żebyśmy pomogli Ci uprościć i wzmocnić Twój marketing, odezwij się do nas — ja i mój zespół chętnie rzucimy okiem na Twoje obecne działania.
Wystarczy, że wypełnisz formularz na stronie.

