Cześć,
tu Franek.
Ostatnio trafiłem na coś naprawdę dziwnego — i jestem prawie pewien, że też kiedyś miałeś podobne doświadczenie.
Prowadzę kampanie reklamowe dla jednego z klientów. Wyniki? Świetne. W skrócie — z każdej złotówki zainwestowanej w reklamy generujemy około czterech złotych przychodu.
Podczas rozmowy z klientem przeglądaliśmy konto, analizując reklamy i szukając miejsc, gdzie można coś jeszcze zoptymalizować.
W pewnym momencie klient pyta:
„A gdybyśmy chcieli podwoić liczbę zapytań — jak byś to zrobił?”
I wtedy mój mózg odpalił karuzelę: pomysły, strategie, ustawienia, kampanie, cała lawina marketingowych możliwości.
Aż nagle mnie olśniło.
„Po prostu powinniśmy podwoić budżet.”
Wyobraź sobie, że schodzisz do podwodnych ruin Atlantydy i znajdujesz maszynę, która daje Ci cztery razy więcej tego, co do niej włożysz.
I załóżmy, że nie jesteś szczególnie kreatywny, więc po prostu wrzucasz do niej pieniądze.
Twoim pierwszym zmartwieniem raczej nie powinno być:
jaki kolor ma ta maszyna i czy warto ją przemalować,
gdzie ją postawić w domu,
czy pasuje do dywanu.
Nie. Pierwsze, co powinieneś zrobić, to zacząć ładować do niej gotówkę, żeby oddawała Ci jej cztery razy więcej.
Czasami warto sobie o tym przypomnieć.
Wszyscy mamy takie momenty, gdy rozwiązanie jest tuż przed oczami — ale z jakiegoś powodu go nie widzimy.
Do usłyszenia,
Franek
PS. Jeśli prowadzisz firmę i chcesz wynieść ją na wyższy poziom, odezwij się do mnie i mojego zespołu — chętnie pomożemy Ci to osiągnąć.

